bo policzona jest każda chwila...
Kategorie: Wszystkie | Ciekawostki | Coś z życia | Mistycznie | O mnie | Recenzje | Wydarzenia
RSS
piątek, 18 września 2009
To już ostatni z ośmiu prezentowanych przeze mnie punktów zwrotnych koła roku. Święto ciepłe w swojej wymowie i nieco melancholijne. Umiera duch wegetacji, odtąd dni są krótsze od nocy. Data równonocy, jak w pozostałych dniach kwartalnych może się wahać (znana nam data 21 września) ale tradycja ustaliła ją dla wygody na 25 września. Słońce wkracza w znak Wagi, która oznacza równowagę.
czwartek, 17 września 2009
Wakacje zrobiły swoje, Wyjazd do Kazimierza na początku sierpnia zaś na końcu Polcon i tak przepadł mi jeden z sabatów. Lammas to przełom 31 lipca i 1 sierpnia, wielki sabat i dzień śród-kwartalny. W letnim upale trudno to dostrzec ale wyznacza on koniec lata i początek jesieni. Od tej pory dni w widoczny sposób stają się krótsze.
sobota, 05 września 2009
W dniach 27-30 sierpnia w Łodzi odbył się XXIV Ogólnopolski Konwent Miłośników Fantastyki Polcon. Cztery dni konwentu obfitowały w wydarzenia i spotkania, które niejednokrotnie po opuszczeniu sal prelekcyjnych trwały dalej w kuluarach, a te najczęściej przybierały postać konwentowego namiotu z piwem i grillem. We wstępie wspomnę także o kilku wydarzeniach, które odbyły się w ramach Polconu, a dłużej o nich pisać nie będę. Atrakcją chyba każdego konwentu są bloki dotyczące gier. W tym roku Miejski Ośrodek Sportu i rekreacji udostępnił Halę Sportową, na których to powierzchniach odbyły się I Międzynarodowe Targi Fantastyki, największy dotychczas w kraju Puchar Drużynowych Mistrzostw Polski Warhammer Fantasy Battle, IV Łódzki Port Gier, a także LARPy i sesje RPG.
poniedziałek, 31 sierpnia 2009
Opisać w kilku słowach co działo się w Łodzi w dniach 27-30 sierpnia jest chyba niemożliwością. Po prawdzie to nawet nie dzień, a każde spotkanie zasługiwało na jego opisanie. Relacja się pojawi, a jakże. Jak na razie zapraszam do obejrzenia kilku zdjęć z konwentowych prelekcji.
niedziela, 23 sierpnia 2009

Wrażenia - czyli krótko o tym, czym dla mnie był festiwal.
Miał być to relaks w gronie przyjaciół i znajomych, tydzień odpoczynku od miejskiego zgiełku i w końcu jakiś wyjazd wakacyjny. Czym się okazał? Niezwykłym wydarzeniem, pełnym życia, zgiełku i uśmiechu. To co najbardziej mnie zachwyciło to atmosfera tam panująca, zwłaszcza na filmach. Jestem kinomaniakiem, przynajmniej raz w miesiącu chodzę na jakąś premierę do kompleksu kinowo-handlowo-rozrywkowego, czyli jednej z głównych atrakcji miasta. Kupuje bilet, oglądam film, wychodzę i na kawie dyskutuję z kinowym partnerem. Na festiwalu kino żyło, ludzie żyli i przeżywali. Każda produkcja czy to pełen metraż czy krótka etiuda była nagradzana oklaskami - stosownymi do jakości filmu. Ludzie nie bali okazywać się swoich emocji. Taka 'Operacja Dunaj'. Bywałam na komediach w normalnym kompleksie i owszem, ludzie się śmiali. Ale wtedy - to był jakiś inny śmiech inne emocje. Nie zduszone, szczere, no i powiedzmy sobie szczerze, w którym kinie w trakcie projekcji uświadczysz oklasków? Nawet jeśli jest to pokaz premierowy czy nawet - przed-premiera. Drugie co mnie zachwyciło to sam Kazimierz, piękne miasteczko, inspiracja dla artystów. Galerie, kawiarnie, herbaciarnie, wystawy, dalej zabudowa i klimat. Spacerując uliczkami czy gwarnym rynkiem miałam wrażenie, że jestem w innym świecie. Piękna, upalna pogoda także robiła swoje, jak z onirycznych utworów Schulza. Kolejnym plusem, który teoretycznie powinien być na pierwszym miejscu, są metraże, których w normalnych okolicznościach (kino/tv) nie można zobaczyć: etiudy dyplomowe, stare filmy, produkcje stricte festiwalowe, wielonarodowościowe. Nie ważne czy krótkie czy długie - ważne, że niespotykane. Przyznam, że właśnie po festiwalu doceniłam krótkie metraże. Mogą mieć po kilka-kilkanaście minut, ale mogą wywrzeć takie wrażenie jakiego po sobie nie zostawi dwugodzinny film.
Czego żałuję? Że nie mogłam się rozdwoić, albo i roztroić. Żałuję, że nie mogłam pójść na wszystkie filmy jakie chciałam, albo z powodu ich nakładania się, na siebie albo zmęczenia. To czego nie mogę odżałować to 'Next Floor' Denisa Villeneuve - nie spocznę, póki nie obejrzę! To tylko (i aż!) 11 minut prania mózgu. Moja przyjaciółka, która notabene jest bardzo wybredna i krytyczna, stwierdziła, że właśnie "Next Floor' jest najlepszym co dane jej było obejrzeć na festiwalu. Dłuższe filmy takie jak japoński 'Achilles i żółw', australijski
'Mary i Max', 'Walc z Bashirem' czy też duńskie 'Strasznie Szczęśliwi' są nowe i wiem, że będą dostępne, a przynajmniej prędzej niż etiudy.
Mówiąc krótko: Jadę na Festiwal za rok!
Jeśli nic się nie zmieni, a nie sądzę, Festiwal będzie stałą rozrywką w każde wakacje.

sobota, 22 sierpnia 2009
Relacji z festiwalu miało być więcej, ale tak to jest jak nie można zabrać się do pisania. Zatem telegraficzny skrót kolejnych dni pobytu w Kazimierzu. Spokojniejszym dniem okazał się wtorek, a przynajmniej od rana. Zmęczeni dniem poprzednim nie byliśmy w stanie wstać na włoską produkcje 'Matka Ziemia' czy też blok czterech etiud w Małym Kinie. Przecież 12 jest tak wcześnie!
środa, 12 sierpnia 2009
Koniec leniuchowania, koniec przerwy wakacyjnej. Czas wziąć się do pracy! Pierwszy wpis będzie dotyczył festiwalu, który zakończył moje letnie obijanie się. W końcu też zebrałam się w sobie by go opisać. Dzisiaj pierwsza część relacji. Działo się wiele, a przecież nie można być wszędzie jednocześnie (niestety!), więc można powiedzieć, że informacje tu zawarte to telegraficzny skrót. W tym roku pierwszy raz doświadczyłam zjawiska jakim był Festiwal Filmu i Sztuki Dwa Brzegi, Kazimierz Dolny/ Janowiec nad Wisłą trwający od soboty 01 sierpnia do niedzieli 09-tego. Jako że początki bywają trudne tak w pisaniu jak i wszelkim szykowaniu się, sobota upłynęła pod znakiem gofrów i kawy z Ambrozji.
czwartek, 18 czerwca 2009
Mniejszy sabat, dzień kwartalny - jego data, jak w pozostałych przesileniach, jest ruchoma. Wszystko zależy od punktu, w którym znajduje się Słońce. Dlatego też dla wygody obchodzono je w znana wszystkim noc świętojańską czy sobótkę 24 czerwca. Jako że doba dla Celtów trwała od zachodu do zachodu, obchody święta rozpoczynano już w wigilię Litha, 23 czerwca. Dla wielu czarownic jest to ulubione święto. Obrzędy odbywają się na dworze, w pięknym otoczeniu bujnej roślinności w ciepłej letniej atmosferze. Nie trzeba nosić krępujących ruchy niewygodnych strojów.
czwartek, 11 czerwca 2009

Przez ostatnie kilka tygodni zachwycam się chmurami. Nigdy mnie tak nie intrygowały jak ostatnio. Zazwyczaj nie poświęcam uwagi niczemu, co nie jest tego godne. Siedząc przy biurku i co pół godziny wyglądając przez okno widzę inne niebo. Chmury o niezwykłej barwie i kształtach. Korona z cumulusów zwieńczona elipsowatą aureolką. Błękity i szaroście, a na nich białe muśnięcia niby to farby malarza. Chwilę później wiatr rozmazuje po sklepieniu skrzydła a te przecinane są smugami samolotu. A potem znowu kłębią się, rosną i ponownie rozpraszają. Jadąc dzisiaj samochodem widziałam mgłę na niebie i góry ponad polami. Pola zroszone promieniami zachodzącego słońca, ponad lasami kłęby niczym szczyty, a powyżej delikatne cirrusy przypominające jedwabie.
Ale chmury potrafią być także złowrogie. Dwa ostatnie dni tylko to potwierdziły. Kłębią się w ponurych barwach, zwijają się jak trąba powietrzna, są ciężkie i sprawiają wrażenie lawiny kamieni mogącej zaraz przygnieść. Na stronie Deviantart umieściłam trzy zdjęcia. Chmury niosące ze sobą Apokalipsę, wynurzające się spomiędzy bloków i przytłaczające... ale mające w obie to magnetyczne piękno. To samo piękno kiedy chmury są 'dobre'.
Żałuję niestety, że nawet najlepsza fotografia nie odda nigdy uroku nieba i chmur, które rozciągają się poza obiektyw. Zachęcam do spoglądania w niebo. Może kiedyś odnajdziecie w nim magię...

wtorek, 02 czerwca 2009
Minął ponad miesiąc od ostatniego wpisu. To jednak nie znaczy, że nic się nie działo. Wręcz przeciwnie. Miesiąc maj obfitował w święta, spotkania, konferencje, a kilku z siedmiu przeczytanych w tym miesiącu książek należała by się recenzja. W ubiegłym miesiącu byłoby nawet 20 powodów do napisania notki. Jednak czas płynie nie ubłaganie. Co zatem działo się w maju i co stało się, że żaden z planowanych (minimum) czterech wpisów się nie pojawił?
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5